|
Blog > Komentarze do wpisu
Lang Lang - live in Vienna
Pomimo pewnej dozy pozerstwa i kabotyństwa budzi on we mnie podziw. Po pierwsze dosyć szybko określił się co do swojej przyszłości, po drugie to co robi ma sens, jako że robi to znakomicie. W związku z powyższym, Lang Lang nie potrzebuje zanadto kombinować, cwaniaczyć, wnikać, która branża, sektor jest przyszłościowa, a która nie jest, jak zagospodarować czas i energię, ważyć, liczyć; Lang Lang po prostu ćwiczy swój repertuar, gdy się uczy nowego również nie wnika zbytnio mając gotową literaturę. Egzystencjalne dylematy sensu dopadałay go może na początku, lecz z pierwszymi sukcesami nabierał pewności kroku na ścieżce prowadzącej na szczyt. Obecnie tam się znalazł i jedna rzecz może go napawać lękiem - droga powrotna, która niechybnie nastąpi. Bycie prezesem fundacji, właścicielem wytwórni płytowej lub pisma specjalistycznego nie da mu już takiego splendoru, dawki adrenaliny, poklasku, pieniędzy jak stan obecny. Co dalej? Po co? Dopadną go te pytania wcześniej lub później i tu, pomimo jego wielkości i niemożności porównania naszych sytuacji, ...mam nad nim przewagę:) Bo oswoiłem się z tym dylematem i już rozumiem dzisiejsze postmodernistyczne, post industrialne czasy relatywizmu i przewartościowań. czwartek, 31 marca 2011, wzap
|
|